KIEDYŚ... DAWNIEJ...

...mieszkaliśmy i pracowaliśmy we Wrocławiu. Po pracy odpoczywaliśmy w samochodzie, tramwaju, autobusie... stojąc na przystanku, w korach... by wieczorem wreszcie dotrzeć do domu. Co weekend uciekaliśmy więc od tego rytmu życia nadanego nam przez miasto w góry. Pewnego dnia byliśmy już tak tym wszystkim zmęczeni, że porzuciliśmy nasze prace, sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy we Wrocławiu, kupiliśmy dom z 1913 roku i wyprowadziliśmy się w góry...

Teraz już wiemy, że to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Odkryliśmy życie na nowo.

Ale na początku nie było wcale łatwo. Z 'pudelków' mieszkających w blokach, przyzwyczajonych do miejskich wygód zawsze ciepłej wody w kranie i gorących kaloryferów, musieliśmy szybko się usamodzielnić i mocno stanąć na nogach, by się stać twardymi mieszkańcami gór.

To był koniec z zawsze ciepłymi kaloryferami - trzeba było nauczyć się samemu rąbać drewno, rozpalić w piecu... ale co najważniejsze: utrzymać ten ogień. Brak doświadczenia nie raz odczuliśmy dosłownie na własnej skórze: marzliśmy i kąpaliśmy się w zimnej wodzie jak popełnialiśmy błędy. Jednak wiele dzięki temu się nauczyliśmy nowych rzeczy i zrozumieliśmy jak trudno być tak na prawdę samodzielnym i niezależnym.

Przede wszystkim i mimo wszystko PRZETRWALISMY ...choć nasi przyjaciele po cichu zakładali się o to jak szybko wrócimy do miasta. A my? ...nauczyliśmy się jeszcze bardziej współpracować ze sobą. Poznaliśmy samych siebie i swoje możliwości. Dzięki tym doświadczeniom zyskał też bardzo nasz związek.

Nie było łatwo... ale pokochaliśmy to miejsce i ten dom – teraz NASZ DOM.

A DZIŚ...

...codziennie budzą nas rano ptaki i szemrzący strumyk. Zamiast zatłoczonych parkingów, supermarketów i hałaśliwych ulic mamy teraz dookoła nas ponad 200 km2 lasu, grzyby, maliny, jagody, strumyki, stawy, góry, przepiękne stoki i polany i …ciszę -ciszę zakłócaną tylko przez kojące dźwięki przyrody.

Również Was zapraszamy:

Drodzy Nieznajomi zmęczeni miastową codziennością -przyjedźcie i przekonajcie się sami dlaczego tak bardzo pokochaliśmy to miejsce na ziemi

....a nasi "miastowi" przyjaciele odwiedzają nas teraz bardzo często nie mogąc wręcz stąd wyjechać nie zaplanowawszy powrotu ;-)